Szukaj
  • Grzegorz Grochowski

Przestrzeń na rozwój

Aktualizacja: mar 6


Gdy wspominam warunki mieszkaniowe w jakich przyszło mi spędzać dzieciństwo, trudno mi uwierzyć, że mogłem wtedy w miarę normalnie funkcjonować. Dlatego w dorosłym życiu robiłem wszystko, by swoim dzieciom zapewnić lepszą przestrzeń życiową.


W ciasnym mieszkaniu w bloku z lat 70-tych miałem co prawda swój mikroskopijny pokoik, lecz droga do niego wiodła przez salon w którym toczyło się życie całego domu. Lekcje odrabiałem gdzie popadnie a właściwie tam, gdzie aktualnie było miejsce – w kuchni, w saloniku lub sypialni. Brakowało mi przestrzeni, by czuć się kameralnie i intymnie - strefy za którą mógłbym całkowicie odpowiadać i która pomagałaby mi skupić się oraz pracować. Dziś gdzie tylko mogę, zwracam uwagę, że wydzielona i odpowiednio zorganizowana przestrzeń jest kluczowa dla rozwoju intelektualnego i emocjonalnego dziecka. Co więcej – nasze pociechy potrzebują nie tylko odpowiedniej przestrzeni na zewnątrz ale również w relacjach z rodzicami i we własnym życiu psychicznym.


Przestrzeń fizyczna, która służy rozwojowi dziecka powinna spełniać wymogi zdrowotne a także sprzyjać skupieniu. Podstawą jest dobrze oświetlony pokój z dostępem do słońca i silnym, równomiernie rozprowadzonym oświetleniem sztucznym. Powinien być odpowiednio wentylowany, wolny od wilgoci i suchości, dobrze ogrzany. Nie powinno zabraknąć w nim biurka z wygodnym, zdrowym dla kręgosłupa miejscem do siedzenia i niezależnym oświetleniem służącym pracy. Wskazana jest prostota umeblowania, gdyż minimalizm wystroju niweluje liczbę rozpraszających bodźców. Kolorystyka ścian i sprzęty powinny być przyjazne, w miarę możliwości warto wystrój uzgadniać z dzieckiem. Ważne jest jak najwcześniejsze wdrażanie młodego lokatora w odpowiedzialność za czystość i ład w jego pomieszczeniu. Jednak należy tu zachować zdrowy umiar i elastyczność, gdyż to dziecko – nie my – ma czuć się u siebie dobrze.


Tak jak ważna jest przestrzeń zewnętrzna, tak samo rzecz się ma z przestrzenią w relacjach z naszymi dziećmi. Czasami działając w dobrej wierze, nieświadomie przekraczamy granice. Pospiesznie podsuwamy gotowe rozwiązania zamiast dać dzieciom czas do namysłu. Ucinamy „niepraktyczne” pomysły i „głupie” przemyślenia (nie filozofuj!), blokujemy niewygodne inicjatywy a nawet „wchodzimy z butami” w intymny świat emocji. Do dziś pamiętam, gdy w wieku 5 lat rodzice wydusili ze mnie wyznanie, że jestem zakochany. Ich zachowanie po usłyszeniu tej wiadomości (pobłażliwe lekko ironiczne miny) spowodowało, że dotarł do mnie komunikat, iż „zakochanie” w tym wieku jest czymś niepoważnym czy wręcz niestosownym. Był to pierwszy i ostatni raz, gdy zwierzałem się rodzicom z moich uczuciowych problemów!


Nadmiernie skracając przestrzeń w relacjach z dziećmi, możemy utrącić ich naturalny pęd do eksperymentowania, osłabić ciekawość świata i przygasić kreatywność. A są to przecież fundamenty na których ufundowane jest ludzkie utalentowanie. Zachowanie odpowiedniej wolności w relacjach służy temu, by dziecko potrafiło dawać przestrzeń samemu sobie. W swoich przemyśleniach powinno nie bać się ryzykownych hipotez, oryginalnych wniosków. Pozwólmy mu okazywać humor, popuszczać wodze fantazji, przebywać w wyimaginowanym świecie. Nade wszystko warto uczyć je by dawało sobie prawo do popełniania błędów. Autonomicznie i refleksyjnie przeżyta porażka prowadzi do wyciągnięcia długofalowych wniosków na przyszłość.


Janusz Korczak: Jeśli umiecie diagnozować radość dziecka i jej natężenie, musicie dostrzec, że najwyższa jest radość z pokonanej trudności, osiągniętego celu, odkrytej tajemnicy. Radość triumfu i szczęście samodzielności, opanowania i władania.


Grzegorz Grochowski - Talentologia

(tekst opublikowany w miesięczniku "Tak Rodzinie" - https://www.takrodzinie.pl/ )

21 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie