Szukaj
  • Grzegorz Grochowski

Nie wszystko od Ciebie zależy

Zaktualizowano: mar 6


Pewien znajomy opowiadał mi o przedszkolu do którego zapisywane są dzieci jeszcze przed narodzeniem. Podobno placówka jest tak wybitna a kolejka tak duża, że trzeba kilka lat wcześniej postarać się o miejsce.


Znam przypadki rodziców, którzy są członkami kilku szkolnych rad rodziców jednocześnie, by mieć wpływ na przebieg nauki każdej ze swoich pociech. Coraz częściej spotykam się z poglądem, że czas wolny u dziecka to strata czasu i każda minuta powinna być wypełniona zajęciami (nic dziwnego, że podwórka opustoszały!) Czego to wszystko dowodzi?


Okazuje się, że w troszczeniu się o rozwój własnego dziecka można przesadzić. Dzieje się tak, gdy rodzic położy nadmierną ufność w „niezawodnych” systemach, „najwybitniejszych” placówkach, „superskutecznych” metodach, nieprzerwanej czujności itd. Półki w naszej domowej bibliotece uginają się od różnego rodzaju poradników, instruktarzy, tabel, schematów, broszur. Zaglądając do nich zadajemy sobie jedno pytanie: co JA jeszcze powinienem (powinnam) lepiej robić, aby „wycisnąć” z dziecka maksimum jego możliwości.

Często nasza nadaktywność wychowawcza jest wyrazem nieznajomości natury ludzkiej, słabego zaufania do Opatrzności no i po prostu zwykłej pychy. Wystarczy otworzyć pierwszy lepszy podręcznik akademicki z psychologii rozwojowej czy biomedycznych podstaw rozwoju, by zorientować się jak wiele zmian fizycznych i psychicznych dokonuje się w u naszego potomka samoczynnie. Stanowią wynik procesów za które odpowiedzialne są częściowo zbadane żywioły natury ludzkiej. Z pewnością sukces dziecka nie jest trofeum, które możemy przypisywać wyłącznie sobie.


Niejednokrotnie w rozmowach z innymi eksponujemy nasze rodzicielskie zapracowanie. Odpowiedzialność kojarzy nam się ze spięciem i zmęczeniem. Tymczasem „czy śpimy czy czuwamy” Bóg sprawia, iż nasze dzieci rosną, rozwijają się, regenerują, stawiają czoła wyzwaniom. Czy zastanawiałeś się, że jako zrelaksowany rodzic, możesz osiągnąć znacznie więcej niż działając w stresie? Twoja pozytywna energia udziela się dziecku, odbiera, że nie musi spinać się, by zasługiwać na Twoją aprobatę. Widząc siłę i spokój u rodzica, nabiera pewności siebie i wiary w sukces.


Osoby, które korzystają z samolotów zapewne znają na pamięć następującą instrukcję: Jeśli ciśnienie w kabinie gwałtownie spadnie, maski tlenowe wypadną automatycznie. Pasażerowie podróżujący z dziećmi zakładają maskę najpierw sobie, a potem dziecku. Czy zdarzyło Ci się zastanawiać dlaczego taka właśnie musi być kolejność? Okazuje się, że jeśli w opisanej sytuacji rodzic pozwoliłby sobie na chwilę zawahania i próbował nałożyć maskę najpierw dziecku, objawy niedotlenienia mogłyby wprawić go w osłabienie i dezorientację, pojawiłyby się problemy z rozpoznawaniem twarzy i kształtów. Nie byłby w stanie sam założyć sobie samemu maski, co doprowadziłoby do utraty przytomności. W rezultacie nie pomógłby ani sobie ani dziecku.


Dystans do własnej aktywności, powinien pomóc Ci w założeniu sobie w życiu „maski tlenowej”. Zastanów się czy w ciągu typowego tygodnia masz odpowiednią ilość „powietrza” to jest czasu poświęcanego sportowi, ulubionym rozrywkom, pasjom czy rozwojowi duchowemu? Czy Twój pokój i samospełnienie udziela się dziecku?


Grzegorz Grochowski - Talentologia

(tekst opublikowany w miesięczniku "Tak Rodzinie" - https://www.takrodzinie.pl/ )

18 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie