Szukaj
  • Grzegorz Grochowski

Nie tędy droga

Aktualizacja: mar 6


Twoje dziecko jest niepowtarzalne i dysponuje unikalnym potencjałem. Co stoi na przeszkodzie, by go dostrzec?


Moja ulubiona gra słowna BOGGLE jest odwrotnością popularnego scrabble. W scrabble budujesz na planszy wyrazy z wylosowanych literek, zaś tu odczytujesz słowa z 16 głosek, ułożonych wcześniej losowo w kwadracie 4 x 4. Aby zaliczono Ci wyraz, literki muszą stykać się bokami lub na skos. I tu fenomen: mimo, że każdy z graczy patrzy na te same litery przez taką samą ilość czasu – jednym udaje się w danym ułożeniu znaleźć dużo wyrazów a innym zaledwie kilka lub wcale – „patrzą a nie widzą”. Czyż nie tak samo jest z nami rodzicami? Dlaczego tak trudno nam dostrzec znaki indywidualnego potencjału naszych dzieci?


Powodem tego, że nasze oczy „pozostają na uwięzi” jest to, iż kurczowo trzymamy się błędnych strategii. Jedną z nich jest idealizacja: postrzeganie dziecka jako urodzonego geniusza, zdolnego praktycznie do wszystkiego. Jego sukcesy przypisujemy nadzwyczajnym predyspozycjom a za porażki winimy okoliczności lub otoczenie. Przekonując dziecko o jego wybitności („po mamusi”, „po tatusiu”, „po dziadku” itp.), osłabiamy szansę na zrozumienie, że po pierwsze nie można być dobrym we wszystkim a po drugie - obok talentu, w osiągnięciu życiowego sukcesu co najmniej równie ważna jest praca.


Inny błąd to kompensacja. „Gdybym ja miał/miała takie możliwości…” – powiadamy i wywieramy na dziecku presję na osiągnięcia w dziedzinie, w której sami marzyliśmy o laurach. Zasypujemy go licznymi zajęciami pozalekcyjnymi, zmuszamy do występów, konkursów, olimpiad, które często są ponad siły i predyspozycje. Wszystko po to, by zaspokoić własne niezrealizowane ambicje. Często ulegamy także pokusie porównywania, okazując dzieciom niezadowolenie, że nie są lepsze od swoich rówieśników, zaszczepiając wolę rywalizacji za wszelką cenę. W skrajnych wypadkach prowadzi to do kryzysu poczucia wartości i pozostawia uszczerbek na całe życie. Jako dorośli będą dążyć do osiągnięć kierując się nie pasją lecz chęcią zaleczenia swoich kompleksów.


Istnieje też błędna strategia przeciwna do poprzednich, którą można nazwać pasywnością. Rodzice rezygnują z zaszczepiania w dziecku ambicji i poszukiwania jego mocnych stron, deklarując, że nie chcą, by brało udział w „wyścigu szczurów”. Nieważny jest dla nich postęp intelektualny a liczy się bezpieczeństwo i emocjonalny dobrostan własnej pociechy. Niestety raj może się skończyć bezradnością i frustracją, gdy dziecko od którego nic się nie wymagało, zda sobie sprawę, że nie jest przygotowane do normalnego życia.


Podobnych błędnych podejść można wyliczyć więcej. Mają one jeden wspólny mianownik: dążąc do szczęścia dziecka, rodzic nieraz podświadomie przerzuca na nie własne pomysły na życie. Gdzie tkwi zatem klucz do rozkodowania prawdziwego potencjału naszych dzieci? Powinien dokonać się „przewrót kopernikański”, po którym w centrum naszych zainteresowań znajdzie się dziecko i jego TALENT. Tak jak w grze w BOGGLE potrzebujemy skupienia całej uwagi na obiekcie , by odczytać to co na pierwszy rzut oka może być niewidoczne. Patrząc na to co dziecko kocha robić, co mu wychodzi i na co jest zapotrzebowanie, zaczniemy powoli odkrywać w czym tkwi jego indywidualna siła. Z pozornie niezwiązanych ze sobą informacji wyłoni się obraz zasobów, które w przyszłości umożliwią mu nie tylko sukces zawodowy, ale również radosne i owocne życie.



Grzegorz Grochowski - Talentologia

(tekst opublikowany w miesięczniku "Tak Rodzinie" - https://www.takrodzinie.pl/ )

24 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie