Szukaj
  • Grzegorz Grochowski

Na co sobie pozwala?

Zaktualizowano: mar 6


Wychowując przyszłego geniusza większość rodziców prędzej czy później napotyka na dylemat: akcentować wolność (swobodny naturalny rozwój) czy dyscyplina (ciężka praca, lata dochodzenia do perfekcji w danej dziedzinie itd.)? A może prawda leży po środku? A może jeszcze gdzie indziej?


Pewnego razu prowadząc szkolenie w niewielkim mieście, skorzystałem z propozycji noclegu u zaprzyjaźnionej rodziny. Była to pierwsza moja wizyta w ich domu. W drzwiach powitał mnie 5-letni chłopiec i przypatrując mi się uważnie powiedział: „nie tak sobie pana wyobrażałem" po czym uścisnęliśmy sobie ręce. Kątem oka dostrzegłem lekką konsternację rodziców, ustępującą poczuciu rozbawienia. Sam miałem ochotę wybuchnąć śmiechem. Mogłem też się zawstydzić, zdenerwować, obrazić, wyrazić dezaprobatę dla „złego wychowania”, wyśmiać, odpowiedzieć sarkazmem itp. Na szczęście posiadając nieco wiedzy na temat dziecięcej kreatywności, domyśliłem się przebiegu procesu myślowego w głowie dziecka.

Rodzice opowiadali mu o mnie a on stworzył sobie w myślach obraz pana z długą brodą. Zobaczywszy mnie, stwierdził niezgodność, przechodząc nad tym do porządku dziennego jak prawdziwy naukowiec. Czy można obrażać się na takie zachowanie? Mama chłopca opowiedziała mi jak w podobnej sytuacji powiedział pewnej pani, że „myślał, iż będzie młodsza”. W jego odczuciu nie jest komplementem powiedzieć komuś, że wygląda młodo, a wyglądanie „staro” nie jest czymś negatywnym. Matka zastanawia się czy tę szczerość mocniej korygować. To tylko jeden z niewielu przykładów dylematu wychowawczego: wolność czy dyscyplina. Tym razem chciałoby się poradzić: „pozwól jak najdłużej dziecku być wolnym, żeby nie zniszczyć jego kreatywności”.


Dziecko rozwijając swój talent potrzebuje wolności, by poszukiwać własnych pasji i zainteresowań, ujawniać predyspozycje, podejmować ryzyko, eksperymentować, sprawdzać wyniki. Popatrzmy na malucha uczącego się chodzić. Samodzielnie wstaje z czworaków i podejmuje pierwsze niezdarne próby chodzenia na dwóch nogach. Szybko zapomina o bolesnych upadkach i kontynuuje przymiarki do wejścia w nowy etap człowieczeństwa. Gdybyśmy kazali mu to robić zgodnie z naszym planem i dyscyplinowali, to być może skutecznie zniechęcilibyśmy go do chodzenia a nawet doprowadzili do uszczerbku na zdrowiu.


Z drugiej jednak strony brak dyscypliny może spowodować, że poszukiwanie własnego talentu zakończy się na etapie marzeń i „chciejstwa”. Lenistwo może zniewalać dziecko tak samo jak nadmiar pracy. Doświadczając porażki czy stając przed koniecznością mozolnego wysiłku, młody człowiek będzie szybko się rozczarowywać i twierdzić, że „to nie dla niego”. Nam zaś, gdy widzimy grymas syna lub córki, serce się kruszy… Od ilu mam czy ojców słyszałem pytanie: „czy mam prawo zmuszać dziecko do nauki gry na pianinie, skoro ono naprawdę tego nie czuje?” A czy zdolne dziecko w przyszłości wybaczy ci jeśli tego nie zrobisz?


Gdzie leży rozwiązanie? Moim zdaniem kluczowe jest zrozumienie wzajemnej zależności pomiędzy wolnością a dyscypliną. Często błędnie przeciwstawiamy sobie te wartości. W rzeczywistości jedna z nich nie może istnieć bez drugiej. Wolność rozumiana jako zdolność do dokonywania mądrych wyborów, domaga się dyscypliny czyli skupionego i systematycznego działania, nakierowanego na wyćwiczenie użytecznych nawyków, doskonalenie nabytych umiejętności i wzmacnianie charakteru. Bez dyscypliny nie będzie możliwy długofalowy postęp w rozwoju nawet najwybitniejszych predyspozycji (fizycznych, artystycznych, naukowych, społecznych itd.) Z drugiej strony dyscyplina, której nie towarzyszy wolność, zamienia się w tresurę. Ideałem do którego powinniśmy dążyć jest samodyscyplina. Jest to autonomiczny wysiłek dziecka oparty o samodzielną decyzję i autokontrolę podejmowanych wysiłków i ich rezultatów. Rolą rodzica, nauczyciela, trenera czy mentora jest na sposób pomocniczy dostarczać dziecku motywacji, inspirować je, ukierunkowywać, uczyć, wskazując, że to ono samo decyduje o własnym rozwoju i czyni to we własnym najlepiej pojętym interesie.


Jak we wszystkich dziedzinach, tak również w tej potrzebny jest nasz rodzicielski przykład. Czy daję wolność samemu/samej sobie? Czy dajemy ją sobie wzajemnie w małżeństwie i relacjach rodzinnych? Czy nie przesadzamy z wzajemną kontrolą? Z drugiej strony w jakim stopniu jesteśmy zdyscyplinowani? Co przeszkadza nam osiągać cele, zwłaszcza te długofalowe? Co można zrobić aby to zmienić?


Wolność wydobywa talent a dyscyplina pomaga go rozwijać. Harmonia wolności i dyscypliny w nas samych to początek drogi do sukcesu naszych zdolnych (każdego na swój wyjątkowych sposób) dzieci.


Grzegorz Grochowski - Talentologia

(tekst opublikowany w miesięczniku "Tak Rodzinie" - https://www.takrodzinie.pl/ )

6 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie