Szukaj
  • Grzegorz Grochowski

Komputer - wróg czy sojusznik?

Aktualizacja: mar 6


W kieszeni Twojego dziecka kryje się dostęp do informacyjnych galaktyk. Jedni powiadają: to śmietnik! Kopalnia wiedzy i szansa na szybkie uczenie się – twierdzą inni.


Któż z nas nie wspomina czasów, gdy światem dziecięcej wyobraźni rządziły gry podwórkowe? Zwykły kij stawał się karabinem maszynowym a drzewo wieżą obserwacyjną, służącą wyśledzeniu ruchów wojsk przeciwnika. Grudka ziemi to rozbryzgujący się granat a rów na budowie – wojenny okop. Niebezpieczeństwa przeżywane trochę naprawdę a trochę w wyobraźni. Ruch na wolnym (choć niekoniecznie świeżym) powietrzu pośród blokowisk, realne i czasem bolesne kontakty rówieśnicze, rywalizacja, budowanie naturalnych hierarchii i przywództwa. Dziś wszystko to można uzyskać nie ruszając się z fotela. Perfekcyjnie dopracowana grafika zastępuje wyobraźnię a profesjonalne scenariusze kampanii, dostarczają intensywnych wrażeń. Przed monitorem czas ucieka niepostrzeżenie. Lekcje nieodrobione i panika rodziców. Jedno jest pewne: czas podwórek minął bezpowrotnie.


Gdy pytamy czy komputery pomagają w rozwoju pasji i talentów, nie można udzielić odpowiedzi ani jednoznacznie pozytywnej ani negatywnej. Wydawałoby się, że tak szeroki dostęp do informacji, jakiego nie było w historii ludzkości, powinien polepszać rozumienie rzeczywistości. Jednak rodzice często alarmują, że rozwój intelektualny może być niestety przez komputer hamowany. Szczególnie w domenach takich jak wyobraźnia, kreatywność czy rozumowanie logiczne i krytyczne. Używanie inteligencji ogranicza się często do sprawnego opanowania określonych technik. Utrwala się postawa umysłowej bierności (częściej młodzi „podają dalej” lub „lajkują” wytworzone wcześniej treści niż sami coś publikują). Dominuje używanie Internetu w celach konsumpcyjnych (muzyka, filmiki, „socjalizowanie się”, gry). Co robić, by zapobiec niebezpieczeństwom i okiełznać żywioł?


W temacie korzystania przez dzieci z urządzeń elektronicznych spotkać można dwa skrajne podejścia. Pierwsze z nich uznaje fakt permanentnego styku dziecka z komputerem i smartfonem jako nieuchronny przejaw przemian cywilizacyjnych. To trend, któremu rodzice nie potrafią a czasem nie widzą sensu się opierać. Sami nie wyobrażają sobie życia bez mobilnej elektroniki i poddają się łatwo w walce ze swoimi pociechami. Zaczyna się od komórki na pierwszą komunię świętą a potem już tylko nadążanie za kolejnymi nowościami. Czasem tato krzyknie coś lub zabroni, widząc słabe oceny na świadectwie. Innym razem mama ponarzeka na to, że dziecko zamyka się w pokoju. Jednak wkrótce wszystko wraca do normy a rodzina znów spędza czas każdy przed swoim monitorem...


Biegunowo przeciwne podejście ma charakter restrykcyjny. Zabrania się lub poważnie ogranicza dostęp do urządzeń mobilnych. Formułowane są zakazy, często niewystarczająco uzasadniane. To podejście cechuje rodziców niezbyt oswojonych z technologią lub żywiących do niej zabobonny lęk. Naczytali się sporo o rzeczywistych i domniemanych zagrożeniach, więc robią wszystko, by opóźnić i ograniczyć dostęp do gier i rzeczywistości wirtualnej. Niewiele proponują w zamian. Efektem jest narastający konflikt pokoleń i wzajemne niezrozumienie.


Aby znaleźć optymalne rozwiązanie nie wystarczy wybór opcji „złotego środka”. Najważniejszym problemem paradoksalnie nie są zagrożenia płynące z rzeczywistości wirtualnej i ilość godzin zmarnowanych przed komputerem. Pytanie, które najpierw należy sobie postawić brzmi: jak wygląda jakość czasu, który nasza rodzina spędza razem? Co nas łączy i jak wiele chwil możemy wspólnie przeżyć nie nudząc się i nie „uciekając do sieci”? O czym i jak długo potrafimy rozmawiać? Jak wygląda nasza rozrywka, jakich wartości się trzymamy jako zespół? Czy zapewniamy dzieciom lektury, filmy, gry, zabawki, które pomagają w rozbudzeniu pasji i zainteresowań?


Wiele świadectw rodziców potwierdza, że urozmaicone i dobrze zorganizowane życie „w realu” jest najskuteczniejszą profilaktyką wirtualnych zagrożeń. Kluczowa jest dobra komunikacja miedzy rodzicami i dzieckiem, wzajemna otwartość i unikanie niepotrzebnych sekretów oraz ukrytych tęsknot za „zakazanym owocem”. Trzeba powiedzieć to sobie uczciwie: elektronika w domu nie jest wyłącznie problemem Twoich dzieci. Jeśli komputer jest rzeczywiście sojusznikiem Twojego rozwoju, sprawdzi się to również w przypadku Twojego dziecka.


Grzegorz Grochowski - Talentologia

(tekst opublikowany w miesięczniku "Tak Rodzinie" - https://www.takrodzinie.pl/ )

7 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie